10 20 30 #2 Pokemon GO w służbie aktywności fizycznej?

Podsumowanie ostatnich dziesięciu dni będzie krótkie, bo, jak mogliście zauważyć na Facebooku, uciekłam z internetu i ciężko było mi się zmusić do powrotu przed komputer. Przez ostatnie dziesięć dni udało mi się jednak wyłapać kilka ciekawostek, ocenić modę na Pokemon Go oraz zadać kilka pytań, które pozostawiam (chwilowo?) bez odpowiedzi. Tak się złożyło, że ten odcinek jest w całości poświęcony  zderzeniu rzeczywistości online i offline.

Korzystacie z telefonu prowadząc samochód albo przechodząc przez jezdnię?

Trafiłam na ulotkę Fundacji Dbam O Mój Z@sięg i jej akcję “W ruchu drogowym jestem #offline” zupełnie przypadkiem, ale wydała mi się bardzo ciekawa i ważna. Zdarza Wam się czasem sprawdzić SMS’a jak prowadzicie samochód? Zagapić się w komórkę tak, że nawet nie zauważyłyście jak przeszłyście przez jezdnię? mobile-1209058_1280

Na stronie http://dbamomojzasieg.com/w-ruchu-drogowym-jestemoffline/ możecie wziąć udział w badaniu oraz pobrać ciekawe materiały – niepokojące dane dotyczące uzależnienia młodzieży od komórek (choć wydaje mi się, że z dorosłymi wcale nie jest lepiej oraz rady jak sobie radzić z fonoholizmem. Z tego co widzę strona jest w budowie, więc trzymam kciuki za rozwój, bo chętnie skorzystam z raportów (jeśli będzie to możliwe).

Pokemon Go wspiera czy wypiera życie offline ?

Nie jestem pewna czy wszyscy moi czytelnicy wiedzą co to jest Pokemon Go, więc w jednym zdaniu: to gra na telefon z lokalizacją GPS polegająca na łapaniu dziwnych stworków, które są niby zlokalizowane wszędzie na naszym globie – w parku, w lesie, przed domem, na deptaku.

Do przedwczoraj tylko słyszałam doniesienia o tym, że 1. ludzie wyszli na ulice, spacerują, biegają i łapią Pokemony 2. gra doprowadziła do wielu niebezpiecznych sytuacji, jak zatrzymywanie się na środku autostrady celem złapania rzadkiego okazu pokemona. pokemongo

Grę zainstalowałam żeby zobaczyć o co chodzi. I tak sobie trzeci dzień patrzę o co chodzi, spacerując, jeżdżąc na rowerze i poznając nowe zakątki mojej okolicy (a wierzcie mi, wydawało mi się, że znam je naprawdę dobrze).

Koleżanka powiedziała mi, że zaczęła biegać (chociaż nigdy w życiu tego nie robiła), bo głupio było wychodzić z domu tylko po Pokemony. Faktycznie zaobserwowałam włóczące się po mieście dzieciaki, które dotleniają swoje ciała na długich spacerach…. Poza tym zasady gry wymagają ruchu od gracza. Nie sposób nie zauważyć więc pozytywnego efektu tej gry.

Pozostaje jednak poważne “ale”…

Głowy zbieraczy Pokemonów pozostają pochylone nad ekranem i mimo, że wybierają się na łowy w towarzystwie to jakoś mało ze sobą rozmawiają. Mi samej zdarzyło się przerwać rozmowę, bo pojawił się na horyzoncie Pokemon i “musiałam” go złapać. Poza tym wydaje mi się, że ta gra poważnie zakłóca koncentrację uwagi na tu i teraz, na pozornie nudnym spacerze bez bodźców z piszczącej gry. Kolejnym “ale” są wszystkie niebezpieczne sytuacje, które chęć łapania stworków wywołuje jak stawanie na środku ulicy, nie rozglądanie się na przejściu czy granie podczas jazdy samochodem. Czyli wszystkie zagrożenia, na które zwraca uwagę wyżej wspomniana fundacja. pokemongogracze

Nie jestem jednak w stanie sama zważyć plusów i minusów. Wydaje mi się, że istotnym czynnikiem jest też wiek gracza. Mam wrażenie, że inaczej ją postrzegają osoby, które pamiętają świat bez internetu, a inaczej dzieciaki, które od internetu są młodsze. A co Wy o tym sądzicie?

Jak w przyszłości będzie wyglądała nauka anatomii na medycynie

Spójrzcie na ten film:

Sama bym się chętnie tak pouczyła! W tym przypadku nie widzę minusów ani przeciwwskazań.

Jak zabrać się do pracy przez internet

Przyznam, że długo wydawało mi się, że blog Agnieszki Skupieńskiej to nie moja bajka. Do czasu aż zapisałam się na newsletter (byłam ciekawa poradnika, który rzeczywiście okazał mi się bardzo pomocny!) i zaczęłam częściej czytać jej artykuły. To prawdziwa skarbnica wiedzy dla osób szukających planu B, szczególnie ten artykuł:  http://biznesoweinfo.pl/praca-przez-internet-w-domu-krok-po-kroku-pomysly-mozliwosci/

W mojej pracy często spotykam osoby, które są zagrożone bezrobociem, szukają dla siebie zajęcia, mają problemy finansowe, są przytłoczone prozaicznymi problemami i nawet nie mają pojęcia, że można inaczej zarabiać na życie niż “wychodzoną z domu” pracą na etat.  Dlatego mam wrażenie, że artykuł Agnieszki to takie światełko w tunelu, pokazanie co można zrobić MIMO OKOLICZNOŚCI. Zapisałam go i będę polecać. Agnieszko, świetna robota.

I to tyle na koniec lipca

Mam nadzieję, że 10 sierpnia wysmaruję Wam dłuugie podsumowanie, tym bardziej, że za moment wskakuję na rower i jadę na Kaszuby. Trzymajcie się!

 

  • M.

    Znowu ciekawe propozycje 😉
    Znam kilka osób zadowolonych z grających w Pokemony dzieci – chodzą na spacery, wychodzą z psem – niektóre przeszły kilkadziesiąt kilometrów od czasu zainstalowania aplikacji, ale są też przerażeni, którzy prawie potrącili wbiegających na ulicę graczy łapaczy. Ja osobiście podziwiam tych, którzy “zwęszyli” interes i natychmiast zadziałali – otwierają się specjalne kafejki dla łapaczy, a nawet niektóre dzieci oferują napoje i czipsy w miejscach występowania Pokemonów. No i niestety złodzieje, kieszonkowcy korzystają na nieuwadze. Czytałam też artykuł o tym, że gra gromadzi “tajne” dane o graczach.
    Jednak pomimo minusów sama idea która wyprowadziła ludzi z domu bardzo mi się podoba.

    • Wszystko niestety gromadzi tajne dane o nas, włączając smartfona wyrażamy zgodę na śledzenie.
      Ale chyba fascynacja już minęła, wiec czekam na kolejną grę łączącą świat online z offline

  • Dominika Barcz

    W sprawie Pokemonów to cała sprawa za kilka tygodni, maksymalnie miesięcy przycichnie. Ostatecznie przyjdzie zima i latanie po dworze będzie o wiele mniej przyjemne. Natomiast jeżeli ktoś wbiega pod samochód to prawdopodobnie ma problem z grami jako takimi i powinien uważać grając w pasjansa (bo że w sapera to wiadomo).

    • A Ty jeszcze grasz? Bo moja fascynacja trwała około tygodnia, nie doszłam nawet do etapu trenowania pokemonów