Filmy przyrodnicze, dzięki którym poznasz świat

filmyprzyrodnicze

Koniec kwietnia prawdopodobnie nie jest odpowiednim czasem na polecanie czegokolwiek, co skłania do siedzenia w pomieszczeniu. A już absurdalnie brzmi zachęcanie żeby oglądać filmy przyrodnicze, kiedy człowiek powinien oglądać na żywo budzącą się do życia przyrodę, rozczulać się nad małymi kaczuszkami, które lada dzień zadebiutują się na miejskich stawikach, dawać się nabrać marcującym kotom, że gdzieś w ciemnościach znajduje się porzucone niemowlę (co roku się na to nabieram!), robić sobie selfie na tle kwitnących drzewek, sadzić to, co powinno wyrosnąć za kilka miesięcy i walczyć z gołębiami na balkonie.

Niestety, mam tak wielką ochotę promować moje ulubione filmy przyrodnicze, że nie jestem w stanie napisać niczego innego zanim ten tekst nie powstanie, najwyżej wrócicie do niego jesienią.

Filmy przyrodnicze, które zmieniły moje postrzeganie świata

Zacznę od tego, że kiedyś wcale nie byłam zainteresowana przyrodą, biologię w ogólniaku olewałam i kompletnie nic nie wiedziałam o świecie roślin i zwierząt uważając to za o wiele mniej ciekawe niż sztuka, kultura czy historia.  Na szczęście (tak sądzę), zmieniło się to o 180 stopni i od jakiś 8 lat nadrabiam wiedzę przyrodniczą, którą powinnam zdobyć w dzieciństwie. Źródła mojej wiedzy to internet, książki, atlas ptaków i uważne słuchanie każdego, kto mówi z pasją na życia ziemskiego (szczególnie dobrze mi się dogaduje z osobami, które tak jak ja “uczą się bioli” bo rozmowa polega na wymienianiu się nowo zdobytymi informacjami, które pewnie dla biologa lub ucznia z klasy biol-chem są banalne). A przede wszystkim w zdobywaniu wiedzy biologicznej bardzo pomagają mi filmy i chciałabym dzisiaj podzielić się tymi, które przyczyniły się do tego, że zobaczyłam świat (i siebie w nim) na nowo.

Saga Pierwotnej Puszczy

Pierwszy raz zobaczyłam jeden odcinek przypadkiem. Opowiadał historię niepozornego żuka, a w jej tle toczyło się życie zwierzęcych mieszkańców Puszczy Białowieskiej, ludzi z okolicznych wiosek, w tym starego bimbrownika (najfajniejsza postać!). Obejrzałyśmy go z moją mamą zaczarowane opowieścią snutą przez narratora, którego celem jest jak najlepsze zrozumienie i wyobrażenie sobie co czuje i myśli zwierzę. Poza telewizją serial nie był nigdzie dostępny, więc popadłam w jakąś obsesję poszukiwawczą całej serii, która zakończyła się przypadkiem dopiero w Białowieży w rezerwacie żubra, gdzie kupiłam sobie wszystkie odcinki na DVD.

Dzisiaj widzę, że serial można zdobyć przez internet i ma rzeszę fanów, co pokazuje, że dobre produkty nie potrzebują nadmuchanej promocji. Bo filmy zrealizowane przez Bożenę i Jana Walencików są pod każdym względem niezwykłe, choć muszę jednak lojalnie ostrzec, że zazwyczaj też smutne. Jednak ich urok opiera się też na tym, że narrator żywo kibicuje, martwi się, smuci i cieszy losem każdego podglądanego żyjątka.

Polecam zwłaszcza teraz kiedy polska przyroda z Puszczą na czele jest szczególnie zagrożona, bo można się przekonać, że jest o co walczyć. A przede wszystkim polecam panu ministrowi Janowi Szyszko.

Planeta Ziemia, sezon pierwszy i drugi

Sir David Attenbrough to postać wyjątkowa i wydaje mi się (choć nie mam ogromnej wiedzy na ten temat), że jemu zawdzięczamy istnienie filmów przyrodniczych, w takiej formie, w jakiej są obecnie. Jest również świetnym, dowcipnym narratorem setek filmów o chyba wszystkich zakątkach globu i na temat wszystkich występujących na nim istot żywych od jednokomórkowych po morskie olbrzymy.

Niezwykłość, moc, geniusz, piękno, cudowność Planety Ziemi to jednak połączenie umiejętności zespołu filmowców, najnowocześniejsze metody filmowania oraz właśnie David Attenbrough. Choć pierwszy sezon ma już ponad 10 lat, filmy nie “zestarzały się” i mam wrażenie, że technicznie wciąż nie mają sobie równych. Pokazują wiele miejsc, w których jeszcze nigdy nie postała ludzka stopa lub nigdy nie były filmowane. Każdy odcinek mnie zaskakiwał, pokazywał niezwykłe związki i schematy występujące w świecie przyrody, z których sobie nie zdawałam sprawy.

Niektóre sceny były tak niesamowite, że przeszło mi przez myśl, że to może jest animacja, bo świat nie może być aż tak fantastyczny. W trakcie drugiego sezonu zauważyłam, że nie ja jedyna miałam wątpliwości, ponieważ przeczytałam na Twitterze opinie, że część zwierząt była stworzona w Photoshopie.

Drugi sezon jest równie rewelacyjny, ale kładzie większy nacisk na wpływ człowieka na przyrodę. Ostatni odcinek opowiadający o zwierzętach żyjących w miejskich aglomeracjach polecam każdemu, nawet osobom sceptycznie nastawionym do filmów o przyrodzie.

Mikrokosmos i Makrokosmos

Choć Mikrokosmos ma 21 lat, a Makrokosmos 16, a od ich premiery powstało wiele filmów podobnych (i pewnie nawet lepszych pod względem technicznym) to jednak warto je obejrzeć i pamiętać, że te były pierwsze. Francuscy twórcy Claude Nuridsany i Marie Pérennou pokazali świat jakiego nikt przed nimi nie pokazał, a ponadto ich filmy mają wymiar artystyczny, są jakby poematami stworzonymi z muzyki i filmu. W przeciwieństwie do Planety Ziemi, która pokazuje cuda z krańca świata, francuskie filmy prezentują fantastyczne życie zwykłych zwierząt, które widujemy niemal codziennie pod stopami lub nad głową.

Podobno seks dobrze sprzedaje, więc może zamiast zwiastunem powinnam zachęcać do obejrzenia tego filmu sceną erotyczną:

 Ciekawostką jest, że kręcąc Makrokosmos operator kamery zaczął latać paralotnią z gęsiami, aż się do niego przyzwyczaiły.

Genesis

To film tych samych francuskich twórców i ten chyba najbardziej mnie zaskoczył, wbił w fotel, podziałał na wyobraźnię, poszerzył horyzonty. Jak wskazuje tytuł, film opowiada o tym jak powstał świat i życie na ziemi. Jest doskonałą syntezą nauki, filozofii, sztuki wizualnej i muzyki. Ciężko mi opisać słowami jakie wrażenie zrobił na mnie ten film a z drugiej strony chciałabym zachęcić absolutnie wszystkich do obejrzenia go.

Czy czeka nas koniec? (Before the flood (z ang. Przed powodzią)

Ten niefortunny polski tytuł, który kojarzy mi się bardziej z wydawnictwem wspólnoty wyznaniowej, mimo wszystko oddaje sens filmu Leonarda DiCaprio, który od lat zajmuje się ochroną środowiska. Film przedstawia podróż dookoła świata aktora, który zamiast zwiedzać niebiańskie plaże ogląda jakie spustoszenia zrobił człowiek i ile nasze wygodne życie “kosztuje” planetę. Z filmu mocno wybrzmiewa pytanie I co mamy zamiar zrobić z tą wiedzą?! i DiCaprio zadaje je politykom na szczycie klimatycznym w Paryżu oraz osobom decyzyjnym w poszczególnych państwach.

Ten film polecam każdemu i zarazem nie polecam nikomu. Polecam, bo uważam, że musimy być świadomi tego co się dzieje na naszej planecie, z czym wiążą się wygody i korzyści z nowoczesności (choćby to, że sobie czytacie teraz tę notkę, a potem obejrzycie któryś z polecanych filmów). Taka wiedza zmusza do podejmowania świadomych decyzji i wierzę, że finalnie może doprowadzić do zmiany. A nie polecam, bo raczej nie da się mieć dobrego nastroju po projekcji i utrzymuje się to przez dłuższy czas. Sądzę jednak, że lepiej się zasmucić i poczynić choćby małe zmiany w życiu dla dobra świata niż udawać, że wszystko jest w porządku, dwutlenek węgla jest gazem życia, a człowiek najlepiej się rozwija żyjąc w zgodzie z betonem.

Co zyskuję dzięki temu, że oglądam filmy przyrodnicze?

Przede wszystkim to świetna rozrywka, bo wiele z tych filmów jest zwyczajnie zabawnych lub emocjonujących. Poza tym, zarazem zaspokajam i pobudzam ciekawość – każdy film coś mi wyjaśnia, ale też każdy rodzi kolejne pytania o świat. Mam też wrażenie, że zwiększyła się znacznie moja wrażliwość na świat i przyrodę odkąd oglądam takie filmy. Nauczyłam się inaczej zwiedzać świat, zwracać uwagę nie tylko na ludzi, kulturę, architekturę. W wielu miejscach bardziej interesują mnie rośliny, zwierzęta, pogoda, skały. A przede wszystkim, wiedza na temat życia na ziemi zdystansowała mnie w zdrowy sposób do siebie samej. Kiedy oglądam jakiegoś pięknego lamparta, którego pierwszy raz w historii uchwyciła kamera, dowiaduję się ile lat temu powstało na Ziemi życie albo dowiaduję się ile kilometrów potrafią lecieć ptaki wędrowne, to moje problemy zdają mi się małe, rozwiązywalne, a moje życie mniej istotne niż mi się zdawało. Kiedy patrzę na cierpliwą przyrodę, która nie rozprasza się na boki, ale skupia się na tym co umie robić najlepiej – rozwijać się, rosnąć, przemijać, to zdaję sobie sprawę jak bardzo ludzie mają trudne życie przez ciągłe interpretowanie, ocenianie i potrzebowanie wielu rzeczy.

I jak, udało mi się Was zachęcić do oglądania filmów przyrodniczych? A może są jakieś filmy, które Wy uwielbiacie? Liczę, że polecicie mi coś nowego w komentarzu!

  • Z mężem tradycyjnie oglądamy filmy przyrodnicze (rzadziej dokumentalne) do niedzielnego śniadania. Ostatnio zaczęliśmy drugi sezon “Planety Ziemi” i jestem pod naprawdę ogromnym wrażeniem. Zdjęcia są niesamowite, do tego ciekawa narracja i wspomniany David Attenbrough. Podpisuję się obiema rękami pod Twoją rekomendacją 🙂

    • Zazdroszczę, że drugi sezon jeszcze przed Tobą. Ja jeszcze nie widziałam Blue Planet, ale zawieszam oglądanie filmów na sezon wiosenno-letni, wracam jesienią!

  • Ja jestem zafascynowana Mikrokosmosem. O Genesis nie słyszałam, ale nadrobię zaległości. I popieram stwierdzenie, że nie które firmy przyrodnicze ogląda się z zapartym tchem i czeka na rozwój wydarzeń 🙂

    • Ci sami Twórcy nakręcili film o Puszczy Białowieskiej, którego jeszcze niestety nie oglądałam, ale czytając recenzje jeszcze pewna, że można polecać w ciemno

  • Nauczam dzieci w domu i w podróży (tryb ED), i aktualnie jestem na etapie poszukiwania/kompletowania filmów przyrodniczych właśnie. Dzięki serdeczne za ten post!

  • Justyna Bujak

    Świetne, pomysł na zajecia! 🙂

  • Filmy przyrodnicze są elementem każdej mojej wizyty w domu rodziców. Film o puszczy wpisuję na listę do obejrzenia 🙂

  • Świetny wybór filmów przyrodniczych 🙂 Przypomniałaś mi, że ostatni taki oglądałam… na lekcji biologi 🙂 Przypomniał mi się też film przyrodniczy z kasety VHS, który oglądałam w dzieciństwie o niedźwiedziach 🙂 Był bardzo wzruszający 🙂

  • Magda Dąbek

    Gdy mam sama obejrzeć jakiś film przyrodniczy to po prostu nie potrafię tego zrobić…sytuacja zmienia się, gdy oglądam w towarzystwie, wtedy wszystko wydaje się o wiele ciekawsze!

    Ze swojej strony mogę polecić z kolei książkę “Sekretne życie drzew”-może Cię zainteresuje.

    siostryczytaja.blogspot.com

    • Świetne polecenie, już czytałam
      To prawda, że ja prawie nigdy nie oglądam filmów przyrodniczych sama, zazwyczaj w towarzystwie. W przeciwieństwie do filmów fabularnych w trakcie przyrodniczych można komentować

  • To zasiądziemy całą rodziną, bo wszyscy lubimy takie filmy

  • Do przyrody mnie nigdy nie ciągle, wole historię Za to mój tata uwielbia filmy przyrodnicze zaproponuję mu te tytułu.

  • Poleciłaś moje ulubione, więc nic dodać, nic ująć 🙂 Z filmów pokazujących piękno przyrody i naszej planety zrobiły na mnie jeszcze wrażenie filmy Koyanisquatsi i Samsara, choć nie są to typowe “filmy przyrodnicze” 🙂

    • Samsara przede mną ale widziałam już Baraka. A Koyanisquatsi nie znam, więc dzięki, obejrzę jesienią

  • M

    Zacznę od tego, że w końcu nowy wpis!!!
    Bardzo mnie to cieszy.
    Jeśli chodzi o przyrodę to z życiowej edukacji jestem w tym słaba, ale zamierzam to nadrobić i muszę przyznać, że z wiekiem przyroda zaczyna mnie bardziej interesować.
    Ale programy przyrodnicze “oglądane w tle ” w dzieciństwie (ktoś oglądał, a mnie to nie interesowało) zakodowały mi w mózgu Krystynę Czubównę i teraz obserwując przyrodę słyszę jej głos.