Po co psychologia normalnym ludziom?

Cztery lata temu, przed Euro 2012, trener reprezentacji Polski, Franciszek Smuda, powiedział:

Żadnych innych nowych etatów nie będzie. Psychologa też nie, bo nie mamy w drużynie wariatów.

Od tego czasu to moja ukochana wypowiedź o psychologii, kwintesencja tego, co wiele osób myśli o tej dyscyplinie nauki oraz jej praktycznych zastosowaniach. Dzisiaj chciałabym się z nią rozprawić i opowiedzieć Wam o tym, że psychologia może być przydatna również nie-wariatom.

Na co psychologiczne lelum-polelum jak się umie czytać, liczyć i gadać?

Zastanawiam się ile jest jeszcze osób, które twierdzą, że psychologia zajmuje się jedynie chorobami psychicznymi, do osiągnięć sportowych służą jedynie mięśnie, do awansu w pracy konkretna wiedza, a żeby założyć firmę trzeba jedynie dobrze liczyć.

Pewne właściwości psychiczne pomagają być dobrym kumplem, fajną szefową, zjednać sobie sąsiadów, cieszyć się wakacjami z rodziną mimo brzydkiej pogody. Zasługą naszej psychiki jest też to, że udaje nam się wytrwać w postanowieniach, panować nad emocjami i być pewnym siebie.

Te cechy kryją się pod różnymi nazwami: kompetencje miękkie, inteligencja emocjonalna, umiejętności intrapsychiczne i interpersonalne, kompetencje społeczne, komunikacja międzyludzka. Na potrzeby tego artykułu trzymajmy się określenia inteligencja emocjonalna.

Kiedy wyszukiwałam dla Was ciekawych badań naukowych potwierdzających związek między wyżej wymienionymi umiejętnościami a tzw. “osiągnięciami” czy “sukcesem” dosłownie prawie się utopiłam w informacjach. Dlatego postanowiłam przygotować osobny artykuł na ten temat, bo dziś chcę się podzielić z Wami moimi obserwacjami z pracy zawodowej.

Moje doświadczenie podpowiada mi, że inteligencja emocjonalna, dobra komunikacja międzyludzka znacznie ułatwiają życie.

Od kilku lat prowadzę warsztaty z komunikacji międzyludzkiej m.in. dla seniorów oraz osób, których dotyka mobbing w pracy. Uczestnicy poznają i ćwiczą takie umiejętności jak empatyczne i aktywne słuchanie, obserwowanie bez oceniania, odczytywanie swoich własnych emocji i potrzeb, mówienie o nich, asertywność, obrona własnych granic, a także budują wysokie poczucie własnej wartości.

Po każdym cyklu warsztatów obserwuję jak te umiejętności wpływają na satysfakcję z życia, poczucie wpływu na swój los, udane związki z innymi i wszystko, co możemy upchnąć pod hasłem „szczęście”.

Zajęcia z Inteligencji Emocjonalnej (Komunikacji międzyludzkiej) dla każdego! Obowiązkowo!

Mimo, że ten temat dawno krążył mi po głowie, to zapalnikiem do napisania tego wpisu był artykuł o wpływie rodziców na samoocenę dziecka na blogu Natalii Tur www.nishka.pl. A dokładniej dyskusja, która pojawiła się pod nim.

Kiedy Iza z geekenglish.pro napisała, że uważa, że inteligencji emocjonalnej powinni uczyć w szkole i na obowiązkowych corocznych kursach dla dorosłych, przypomniało mi się, że niejednokrotnie słyszałam od moich słuchaczy z Uniwersytetu Trzeciego Wieku, że żałują, że nie uczyli się komunikacji międzyludzkiej (czyli składnika inteligencji emocjonalnej) w szkole. Natalia zaproponowała żeby napisać o tym tekst i lobbować MEN w tej kwestii. I wtedy pomyślałam, że moje trzy grosze to poprosić seniorów o głos w tej sprawie.

Dlaczego zapytałam seniorów o ich opinię?

Wydawać by się mogło, że osoba na emeryturze, mająca dorosłe dzieci, wnuki, a często nawet prawnuki nie musi nic zmieniać i nie potrzebuje żadnych warsztatów. Krąży też, według mnie błędne i krzywdzące,  przekonanie, że osoby starsze się nie zmieniają.pocopsychologia

Ja przez dwa lata miałam przyjemność obserwować rozkwitających, chłonących wiedzę, uczących się,  i elastycznie zmieniających zdanie ludzi ponad pięćdziesięcioletnich, a nawet ponad sześćdziesięcioletnich na Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Sopocie.

Widziałam jak moi słuchacze chłoną wiedzę, uczą się, ćwiczą. Słuchałam opowieści jak przenosili suche, pozornie sztucznawo brzmiące asertywne formułki z sali lekcyjnej do swojego prywatnego życia. Otwierałam oczy ze zdziwienia, słuchając jak bez problemu potrafili wczuć się w sytuacje osób z młodszych pokoleń.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że seniorzy się uczą, mają otwarte umysły i mogę się zmieniać, jeśli tylko chcą.

A przede wszystkim, mam szacunek i ogromne zaufanie do doświadczenia, wiedzy i dystansu osób starszych. Wiedza podręcznikowa i badania naukowe (których jestem entuzjastką) nie zawsze brzmią tak przekonująco jak subiektywne odczucia osób, które mają ponad 60-letnie doświadczenie życiowe.

W tym roku się przeprowadzam i nie będę już więcej prowadzić tej grupy, dlatego jako podsumowanie tych dwóch lat poprosiłam moich uczniów o odpowiedź na pytanie:

Co mi dały zajęcia z komunikacji międzyludzkiej?

Pan Jerzy:
Na zajęcia komunikacji międzyludzkiej z panią Asią Brzezińską zapisałem się w nadziei lepszego porozumienia, a właściwie zrozumienia mojej żony. Sprawę miałem ułatwioną bo moja żona zapisała się na te same zajęcia.
Na zajęciach przećwiczyliśmy słuchanie aktywne, komunikat, patrzenie na uczucia i emocje, asertywność, moje potrzeby i jeszcze kilka innych bardzo mi potrzebnych do lepszego funkcjonowania zagadnień. Przygotowaliśmy się do rozumienia z naszymi wnukami. Na wywiadówce w gimnazjum u mojego wnuka zabrałem głos. Powiedziałam, że szkolni psycholodzy powinni robić spotkanie z nauczycielami, ale przede wszystkim z rodzicami, jak mają porozumiewać się z dziećmi.
Pani Asia Brzezińska jest bardzo kompetentnym psychologiem, zajęcia z nią bardzo dużo mi dały. Teraz zależy jak będzie mi się udawało to wszystko wcielać w życie. Gdyby tę bardzo wartościową wiedzę pokazała mi szkoła uniknąłbym w życiu wielu rażących błędów. Zajęcia z komunikacji międzyludzkiej spełniły moje nadzieje.

Pani Joanna:
Przez dwa lata uczęszczałam na zajęcia z komunikacji międzyludzkiej z panią Asią Brzezińską w ramach UTW w Sopocie. Zajęcia były dla mnie bardzo pouczające i ciekawe.
Pani Asia uczyła nas porozumienia z ludźmi bez przemocy. Jest to bardzo ważne w życiu, aby być w harmonii z samym sobą oraz z innymi ludźmi. Jestem jej bardzo wdzięczna. Cieszę się, że mój mąż uczęszczał razem ze mną na zajęcia. Teraz staramy się wspólnie wdrażać w życie to, co wynieśliśmy z zajęć. Dziękuję.

Pan Darek:
Zajęcia z panią Asią pozwoliły mi zrozumieć jedną najważniejszą rzecz:
jakość mojego życia oraz jego odbiór zależą od nastawienia jakie mamy w naszym umyśle. Nauczyły mnie sposobu pracy nad moim nastawieniem. Sposób ten to trzy podstawowe kroki:
1. Czego uczy mnie dana sytuacja
2. Szukanie pozytywnych aspektów sytuacji
3. Co mogę zyskać dzięki tej sytuacji?
Zajęcia wyrobiły we mnie zwyczaj patrzenia na sytuację z szerszej perspektywy co pozwoliło mi budować bardziej autentyczne i satysfakcjonujące życie.

W mniej więcej tym samym czasie kończyłam projekt o podobnej tematyce w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Antymobbingowym “Drogowskaz 2”, który miał na celu zwiększyć umiejętność radzenia sobie u osób doświadczających przemocy w miejscu pracy. Również na tych zajęciach obserwowałam jak dzięki energii grupy uczestnicy się rozwijają, dostrzegają wyjście z pozornie beznadziejnej sytuacji i odzyskują poczucie wpływu na własne życie. Dlatego także ich zapytałam “Co Ci dały te zajęcia?”. Dostałam dwie odpowiedzi, tym razem umieszczam je zupełnie anonimowo:

K.:

Zajęcia z Tobą były dla mnie inspiracją do dalszej pracy nad sobą – w moim przypadku w kierunku większego luzu i mniej oficjalnego sposoby bycia. Treści merytoryczne, mimo iż w większości mi znane, zostały podstawione w nowym świetle, a perspektywa uczestnika pozwoliła mi spojrzeć na nie w inny sposób niż dotychczas.  

J.:

Udział w zajęciach nauczył mnie innego spojrzenia na toksycznych ludzi i lepszego porozumiewania się z nimi. Uważam, że są to bardzo ciekawe i dające wiele satysfakcji wykłady więc będę polecała je innym.

Czy warsztaty z inteligencji emocjonalnej powinien przejść każdy?

Chciałabym żeby było dla Was jasne że, nie uważam, że warsztaty i teoria na temat komunikacji międzyludzkiej są niezbędne każdemu. Tysiące ludzi porozumiewają się wspaniale bez uczęszczania na takie zajęcia.

Na ogół jestem przeciwniczką psychologizowania życia codziennego, chodzenia do psychologa z każdym problemem oraz obsesji, że każdy nasz ruch odciśnie piętno na psychice dorastającego dziecka. Spokojnie – intuicja, otwarty umysł i miłość często wystarczą aby być dobrym rodzicem, partnerem czy przyjacielem.

Niestety, rzeczywistość nas otaczająca, media i pośpiech sprawiają, że zapominamy  o uprzejmości, wyrozumiałości (nawet wobec samych siebie!). W pędzie życia łatwiej wydawać pospieszne oceny i komendy niż spokojnie i pokojowo porozumiewać się. Bywa też tak, że raniący sposób komunikacji wynieśliśmy z własnego domu rodzinnego i samodzielnie ciężko nam to zmienić. A poza tym często nawet z dobrymi chęciami, zwyczajnie nie wiemy co zmienić albo od czego zacząć.

I tutaj właśnie pomagają warsztaty, ponieważ nie tylko uczymy się na nich teorii, ale ćwiczymy, testujemy nowe umiejętności, a dzięki obecności innych uczestników uświadamiamy sobie różne rzeczy, dyskutujemy i inspirujemy się nawzajem.

A jak to u Was wygląda? Jakie macie zdanie o psychologii w życiu codziennym? Mieliście okazję brać udział w takich warsztatach?